Koniec strajku personelu pokładowego Eva Air

Przez chwilę wydawało się, że żadna ze stron się nie ugnie. Aż jakiś tydzień temu zarząd i związki zawodowe zgodziły się co do ogólnych warunków porozumienia, choć związki obawiały się, że władze linii lotniczych mogą wyciągnąć konsekwencje wobec strajkujących pracowników, co jeszcze bardziej opóźniło ostateczne porozumienie.

Linie EVA Air i związki zawodowe Taoyuan Flight osiągnęły porozumienie, w wyniku czego strajk kończy się 10 lipca 2019 (co ciekawe, strajk nie kończy się z efektem natychmiastowym). Na mocy tej umowy zarząd zgodził się nie wyciągać żadnych konsekwencji wobec osób zaangażowanych w strajk, co stanowiło klucz do sfinalizowania porozumienia.

Ustalenia między stronami wejdą w życie 1 stycznia 2020. Obsługa pokładowa zgodziła się nie organizować kolejnego strajku przez co najmniej trzy najbliższe lata, tak więc podobna sytuacja nie powtórzy się prawdopodobnie w okresie do lipca 2022.

Mimo że strajk oficjalnie kończy się 10 lipca, operacje linii lotniczych wrócą w pełni do normy nie wcześniej niż przed końcem lipca.

Ustalenia w wyniku strajku uwzględniały między innymi premię za dyżur, arbitrację human resources, optymalizację przelotów, a także ograniczenia w organizacji strajków w przyszłości.

Pocieszające, że obie strony ostatecznie osiągnęły porozumienie, ponieważ 17-dniowy to już i tak dość długo (a w rzeczywistości jego wpływ ciągnie się jeszcze dalej, zważywszy na przerwy w połączeniach, które powoduje).

Miał on wpływ na tysiące połączeń i jak zwykle opinia publiczna jest podzielona w tej sprawie – część popiera żądania pracowników, część frustruje się przerwami w swojej podróży.

Ale to i tak blednie w porównaniu do trwających od miesięcy działań amerykańskich mechaników, które nie są nawet oficjalnie strajkiem.